Przylgnął do czarnych pleców. Z ulgą wciągnął łyk tlenu. Lecz żar zastygłego powietrza zdawał się parzyć płuca. Biały pochylił głowę i zapadł w półprzytomną drzem¬kę. Dobrnęli do pawilonu. Każdy wysiłek woli był torturą, a przecież wysiłki te należało czynić nieustannie. Dzikiemu, który go przyniósł, dał kieliszek wódki, a kiedy Viaburi, lokaj - Murzynek przygotował wody z sublimatem, wziął anty-septyczną kąpiel. Po czym wydzielił sobie chlorodyny, zbadał puls, założył ter-mometr i z jękiem padł na wznak na posłanie- Było wczesne południe. Biały ukończył zaledwie trzeci swój obchód dzienny. Przywołał Murzynka. Twoja wziąć duża trąba i patrzeć Jessie - rozkazał. Chłopak wyniósł wielki teleskop na werandę i szukał po morzu. Jeden szkuner daleko - oznajmił. - Może szkuner Jessie. Biały westchnął z ulgą. Jeśli będzie Jessie, twoja dostać pięć paczek tytoniu - powiedział.