Uszy były przystosowane do noszenia drewnianych czarek, laseczek, fajek i wszelkich innych barbarzyńskich ozdób. Twarze i ciała były tatuowane, a ra¬czej pokiereszowane w potworne desenie. Podczas choroby nie nosili żadnej odzieży, nawet przepaski na biodrach, chociaż uparcie zachowywali muszlowe bransolety, naszyjniki z paciorków oraz skórzane pasy, za którymi, oparte o nagą skórę, tkwiły ostre noże. Niektóre ciała pokryte były ohydnymi pryszcza¬mi. Stada much polatywały i krążyły czarnymi chmarami. Biały posuwał się wzdłuż tapczanu, rozdając lekarstwo. Niektórym dawał chlorodynę. Natężać musiał pamięć, żeby uprzytomnić sobie, który z chorych zniesie dawkę ipecacuahny, któremu zaś zbyt mocny środek zaszkodzi. Jedne¬go trupa kazał sprzątnąć. Rzucał zlecenia ostrym, władczym tonem człowieka nie znoszącego oporu, toteż zdrowi chmurzyli się groźnie, spełniając rozkazy.